Witam!
W siedzibie formy mojej żony działa sobie łącze Netii. Działa różnie, czasem dobrze, czasem jest awaria, a czasem np. 10% straty pakietów. Netia z tym walczy lepiej lub gorzej, ale większość z nas wie jak jest.
Na biurku w sekretariacie stoi sobie telefon Linksys SPA941-EU, ze skonfigurowanymi dwiema liniami z IPFONu. 99% czasu działa dobrze, ale czasem robi się tak, że coś sie sypnie i... nie daje się rozmawiać. Dźwięk jest "poszatkowany", coś jak "efekt garnkowy" w telefonach GSM niegdyś.
Kiedyś pomogła zmiana kodeka i restart. Ale tym razem tak nie jest. Niemniej - o ile zawsze uważam IPFON za firmę, która powinna być przykładem dla innych firm w Polsce, jak wzór obsługi Klienta i szybkości reakcji, o tyle dziś jestem... w lekkim szoku.
Ktoś, kto przyjął zgłoszenie w sprawie problemu... zaproponował żonie, aby... pobrała ze strony IPFON takie oto narzędzie:
http://www.ipfon.pl/download/ipfon_zdalny_pulpit.exewraz z opisem, że: "i po jego uruchomieniu połączyć się z linią nr 7"
Panowie z IPFON! Ja wszystko rozumiem, ale.. skąd pomysł, że polityka bezpieczeństwa jakiejkolwiek firmy zezwala na pobranie i uruchomienie w sieci wewnętrznej, obcego programu, dającego dostęp komuś tam, do komputera pracownika firmy z zewnątrz?!

Ponadto, co miałoby dać grzebanie na pececie z Windows w sieci lokalnej firmy, w której IPFON chodzi na zupełnie osobnym urządzeniu, a ów PC nie posiada nawet klienta SIP? (Gdyby był PC, bo akurat w firmie, o której mowa są same Maki pod Mac OS X).
Powyższe niepokoi mnie nawet bardziej niż brak możliwości ustanawiania szyfrowanych połączeń SIP z serwerem IPFON (o czym pisałem na forum już chyba n-razy).
Pozdrawiam,
-Krzysztof